Alternative flash content

Requirements

Warto Wiedzieć

Niedojrzałość do podjęcia i wypełniania obowiązków małżeńskich

Kancelarię odwiedził pan Robert i zapytał o możliwość rozwodu kościelnego w jego przypadku. Wyjaśniono mu, iż w Kościele nie ma rozwodów, ani unieważnienia małżeństwa. W dalszej części adwokat kościelny przeszedł do ustalenia przebiegu znajomości przedślubnej,

Więcej…

Psychiczna niedojrzałość

Do kancelarii zgłosiła się pani Anna z pytaniem czy w jej przypadku możliwe jest unieważnienie małżeństwa. Na wstępie adwokat kościelny wyjaśnił, iż w nomenklaturze kościelnej nie istnieje rozwód kościelny, ani unieważnienie małżeństwa, możemy jedynie mówić o stwierdzeniu nieważności małżeństwa. Klientka przedstawiła następującą historię.

Więcej…

Brak gotowości do zawarcia związku małżeńskiego

Krystyna pochodziła z przeciętnej katolickiej rodziny, rodzice pozostawali 30 lat w związku małżeńskim, będąc przykładem cnót, dobrymi małżonkami i rodzicami. Środowisko rodzinne Krystyny cechowało się harmonią – nie występowały żadne anomalia

Więcej…

Niezdolność do podjęcia obowiązków małżeńskich

Ania i Tomek znali się od wielu lat - razem chodzili do jednej szkoły, pochodzili z tego samego osiedla, uczęszczali do jednej parafii. Przez długie lata byli przyjaciółmi i razem spędzali każdą, możliwą, wolną chwilę. Mieli wspólną pasję – góry. Mogli o tym rozmawiać godzinami, oboje należeli do Licealnego Koła PTTK i 2 razy  w roku wyjeżdżali na wycieczki organizowane przez tę organizację. Dodatkowo ich zaangażowanie było widoczne również na polu życia parafialnego – uczestniczyli w młodzieżowej oazie i Kole Biblijnym, pomagali podczas półkolonii dla dzieci i wszelkich imprez organizowanych przez parafię.

Charakteryzowali się wówczas wielką wiarą i chęcią poszukiwania wszystkiego co związane z Bogiem. W klasie maturalnej, podczas jednej z podróży w góry, trochę zmienił się charakter ich znajomości. Było to zaskoczenie dla otoczenia, ale i dla nich samych – czuli, że już nie chcę być tylko kolegami, a wartości wyznawane przez oboje dały im poczucie, że są dla siebie najlepszymi przyjaciółmi, co stanowi dobre podstawy, aby budować wspólną przyszłość i rodzinę. Ich znajomość nabrała tempa – zaczął się nowy rozdział w ich relacji. Było widać, że Anna jest bardzo szczęśliwa i zakochana. Tomasz wydawało się, że jako mężczyzna nie okazuje tyle emocji, jednak tłumaczono to męskością Tomasza. 

Razem podjęli decyzję, że zachowają czystość do ślubu, było im dobrze z tą decyzją bo wypływała ona z głębi ich serca, choć wielokrotnie życie wystawiło ich na próbę. Jednak nie dali się złamać i pozostali wierni przysiędze. 

Po zdaniu matury, nastąpił czas wyboru studiów. Anna, wybrała kierunek dostępny w szkole w jej miejscu zamieszkania, Tomasz zastanawiał się nad wyborem uczelni w innym mieście, oddalonym 200 km od obecnego miejsca zamieszkania. Z tej racji przeżywał katusze i bił się z myślami jak dalej ułoży się związek z Anną, wiedział, że życie na odległość niesie swoje zagrożenia. Odezwała się w nim zazdrość o dziewczynę, podsycana przez kolegów. Postanowił jednak, że jego życie zawodowe wymaga poświęceń i podjął decyzję o wyjeździe. Anna przyjęła informację z wielkim smutkiem, jednak rozumiała, że zapewni to im w przyszłości małżeńskiej lepszy start i szanse na pracę dla Tomasza. Ufała mu, cieszyła się, że wszelkie problemy i decyzje przedyskutowuje z nią – najlepszą przyjaciółką. Tomasz podsycany przez docinki kolegów zaczął zachowywać się bardzo zazdrośnie, co wcześniej było mu obce. 

Ostatnie wakacje przed wyjazdem na studia zaplanowali dość skrzętnie – najpierw trochę pracy, aby zarobić pieniądze, a potem podróż w ukochane polskie góry. Podczas tej podróży, dość spontanicznie, zrodził się plan Tomasza - aby być razem – powinni się pobrać i to jak najszybciej. Kwestia organizacji wystawnego wesela ich nie interesowała – już w młodości postanowili, że chcieliby jak najskromniejszą uroczystość. Decyzję podjęli w połowie sierpnia. Od razu rozpoczęli poszukiwania i przygotowania – trochę poza wiedzą rodziców. Zamierzali im powiedzieć w momencie gdy będą mieli wszystko zaplanowane, po powrocie z podróży. Nadal żyli w czystości i w pewien sposób cieszył ich fakt, że po ślubie będą mogli w pełni stworzyć związek – emocjonalny i cielesny. Ostatniego dnia sierpnia gdy wrócili z podróży postanowili powiedzieć rodzicom o ich planach. Rodzice bardzo się zdziwili. Wcześniej akceptowali związek młodych, widzieli jak potrafią się zgrać w wielu sprawach, mówili często, że są pokrewnymi duszami i wróżyli im dobre małżeństwo, jednak w obliczu podjęcia studiów i życia studenckiego pragnęli, aby odłożyli decyzję o ślubie. Mieli wrażenie, że młodym się spieszy do życia cielesnego i małżeńskiego tylko dlatego, że grozi im rozłąka. 

Jednak Anna i Tomasz postawili na swoim tym bardziej, że wszystko zostało przez nich już zaplanowane. Dzięki pomocy znajomych i przychylności księdza proboszcza udało się zorganizować wszelkie formalności i ślub konkordatowy w ciągu 4 tygodni -  pobrali się 30 września. W międzyczasie udało im się wynająć mieszkanie w mieście przyszłej uczelni Tomasza, a Anna znalazła podobny kierunek studiów w tym mieście. Dalsza rodzina Anny i Tomasza z wielkim zdziwieniem przyjęła ich decyzję. Babcia Anny – kilka dni przed ślubem wyraziła opinię, iż to wszystko wariactwo i że to nie może się udać... Jednak uczyniło to przy rodzicach Anny, nie bezpośrednio w obecności młodych. 

Ślub i wesele przebiegły tak jak to młodzi sobie wymarzyli – kameralny ślub w starym kościółku parafialnym i obiad w domu panny młodej dla uczczenia tej chwili. Nie zależało im na oprawie uroczystości, skupili się na duchowym wymiarze tego dnia. 

Nastał czas przeprowadzki – wszystko działo się bardzo szybko. Młodzi po ślubie praktycznie w ciągu 3 dni spakowali swoje dobytki i przenieśli się do nowego miasta, do wynajętego mieszkania. Aby łatwiej było im ponosić koszty utrzymania podnajęli pokój kuzynowi Tomasza, który pojechał wraz z nimi za pracą i lepszym wynagrodzeniem. 

Pierwszy tydzień małżeństwa był tak męczący i pełen wrażeń, że Anna i Tomasz dopiero w połowie października odzyskali oddech. Nowe otoczenie, koledzy na uczelni, uczenie się topografii nowego miasta – zajmowało ich bez końca. Anna bez problemu odnalazła się w nowym miejscu, Tomaszowi zajęło to trochę więcej czasu. 

Po pierwszym szale i emocjach w nowym miejscu – młodzi pewnego wieczoru wybrali się na kolację i spacer, aby w końcu, w samotności uczcić wielkie zmiany w swoim życiu. Nie ukrywali, że wieczór ten ma być dla nich wyjątkowy – po wielkim szaleństwie ślubno - przeprowadzkowym chcieli w końcu zaistnieć dla siebie jako małżonkowie i partnerzy seksualni – pragnęli zjednoczyć się w jedno. Było to ich wielkie pragnienie po latach życia w czystości. 

Pomimo romantycznej kolacji i sprzyjających okoliczności nie udało się im odbyć stosunku seksualnego, choć rozczarowani sytuacją, podeszli do tego z wyrozumiałością. Anna miała wrażenie, że problem rodzi się w niej, bo jej mąż wykazał się duża delikatnością i czułością względem niej. Tomasz zapewnił, że poczeka na odpowiedni moment i udowodni, że da poczucie bezpieczeństwa Annie, tak aby ona mogła się otworzyć na swoją i jego cielesność. Tomasz robił wszystko, aby Anna widziała w nim mężczyznę, ukochanego męża i cierpliwego kochanka. Anna doceniała starania męża, sama wielokrotnie się zastanawiała, co jest nie tak w ich relacji. Oboje cierpieli katusze i wielki stres z powodu wspólnego kładzenia się spać do łóżka. Wszelkie próby stworzenia bliskości kończyły się płaczem Anny i nie mocą odbycia przez nią kontaktu seksualnego oraz coraz większą frustracją Tomasza. 

Po wielu nieudanych próbach, rósł między nimi niewidzialny mur, z dnia na dzień oddalali się od siebie. Anna podjęła terapię psychologiczno-seksuologiczną  i zdała sobie sprawę, że Tomasz zawsze będzie pokrewną duszą i przyjacielem jednak pewne mechanizmy blokują ją jako kobietę i kochankę Tomasza i nigdy nie będzie traktować go jako męża i potencjalnego ojca swoich dzieci. Łączyła ich wielka doza przyjaźni. 

Po pierwszym roku studiów, nie mogąc dojść do porozumienia – małżonkowie postanawiają się rozstać, z powodu niemocy stworzenia związku w pełnym tego słowa znaczeniu i podjęcia istotnego obowiązku małżeńskiego jaki aplikuje się w podjęciu współżycia małżeńskiego skierowanego na poczęcie i urodzenie potomstwa. 

Po rozwodzie i pewnym upływie czasu, Tomasz poznaje Weronikę i z nią zakłada rodzinę – zawiera związek małżeński po studiach – para ma dwoje dzieci. Anna również po wielu miesiącach i latach spotyka Witolda i obecnie wszystko układa się perfekcyjnie – para oczekuje dziecka. 

Tomasz i Anna złożyli skargę powodową do sądu kościelnego, powołując się na kanon 1095 i rozpoczęli proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa. 

WNIOSKI SĄDU.

Sąd wziął pod uwagę ich zeznania, przesłuchania świadków, którymi byli rodzice i rodzeństwo stron, także kuzyn mieszkający z nimi podczas pierwszych miesięcy małżeństwa.  Po zapoznaniu się z całością akt, opinią psychologiczną sporządzoną przez biegłego psychologa z dziedziny seksuologii sąd stwierdził nieważność małżeństwa Anny i Tomasza z powodu niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich po stronie Anny.