Alternative flash content

Requirements

Warto Wiedzieć

Niedojrzałość do podjęcia i wypełniania obowiązków małżeńskich

Kancelarię odwiedził pan Robert i zapytał o możliwość rozwodu kościelnego w jego przypadku. Wyjaśniono mu, iż w Kościele nie ma rozwodów, ani unieważnienia małżeństwa. W dalszej części adwokat kościelny przeszedł do ustalenia przebiegu znajomości przedślubnej,

Więcej…

Psychiczna niedojrzałość

Do kancelarii zgłosiła się pani Anna z pytaniem czy w jej przypadku możliwe jest unieważnienie małżeństwa. Na wstępie adwokat kościelny wyjaśnił, iż w nomenklaturze kościelnej nie istnieje rozwód kościelny, ani unieważnienie małżeństwa, możemy jedynie mówić o stwierdzeniu nieważności małżeństwa. Klientka przedstawiła następującą historię.

Więcej…

Brak gotowości do zawarcia związku małżeńskiego

Krystyna pochodziła z przeciętnej katolickiej rodziny, rodzice pozostawali 30 lat w związku małżeńskim, będąc przykładem cnót, dobrymi małżonkami i rodzicami. Środowisko rodzinne Krystyny cechowało się harmonią – nie występowały żadne anomalia

Więcej…

Wykluczenie potomstwa

Wykluczenie potomstwa i wierności w powiązaniu z niezdolnością osobowościową do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich. 

Tomasz od pierwszego spotkania zrobił dobre wrażenie na Weronice. Łatwo nawiązywał kontakty i był towarzyski. Był dojrzałym mężczyzną, dużo starszym od niej, jednak zawsze mieli wspólny temat. Łączyła ich czysto koleżeńska relacja – razem pracowali i współpracowali na tej płaszczyźnie. Weronika wiedziała, że Tomasz jest w związku, że ma żonę i dzieci. Wówczas nie wiązała z nim swojej przyszłości, bo była świadoma ograniczeń.

Sytuacja zmieniła się gdy pewnego dnia Weronika dowiedziała się o tragicznym wypadku żony Tomasza – zginęła ona i syn, drugie dziecko walczyło o życie w szpitalu. Tomasz był zdruzgotany i przeżywał najgorszy czas w swoim życiu. Weronika służyła mu pomocą i wsparciem, stała się najbliższą osobą. Z czasem dziecko Tomasza odzyskało siły i zdrowie i wyszło ze szpitala, a Weronika nadal pomagała i była wsparciem. Pomagała przy dziecku. Ich relacje nabrały innego charakteru – zaczęli się sobą bardziej interesować i powoli darzyć uczuciem. Po kilku miesiącach zamieszkali razem i podjęli współżycie. Wszystko układało się pomyślnie. Tomasz chodził do kościoła, spędzali ze sobą dużo czasu – narzeczeni organizowali liczne wyjazdy, podczas których spędzali miło czas. Trochę niepokojące było zachowanie syna Tomasza, który w kościele często zachowywał się nieadekwatnie do sytuacji, śmiał się ze wspólnej modlitwy z Weroniką. 

W końcu zdecydowali się na ślub – Weronika była zakochana i wszelkie swoje plany życiowe związała z Tomaszem i jego synem. Zmieniła pracę, żeby móc się bardziej zajmować dzieckiem, podjęła studia, które miały jej dać wiedzę w potrzebnej jej dziedzinie. Wzięła kredyt na remont domu Tomasza, tak aby mieli gdzie mieszkać i budować wspólną przyszłość. Czuła się bezpieczna, liczyła, że za jakiś czas będą starać się o potomstwo i wraz ze starszym synem Tomasza stworzą rodzinę. Podczas jej licznych rozmów, czy to z rodziną czy znajomymi, dotyczących posiadania dzieci, Tomasz nigdy się do nich nie włączał. Również sytuacja religijna i zaangażowanie w praktykowanie wiary, zmieniły się po ślubie. Tomasz coraz częściej kwestionował zasady chrześcijańskie i krytycznie odnosił się do kościoła. W rozmowie wyszło, że przed ślubem przeżywał fascynację kościołem zielonoświątkowców i praktykował alternatywne sposoby wiary.

Pewnego dnia chcąc zrobić mężowi niespodziankę wróciła do domu wcześniej, chciała ugotować dobry obiad i spędzić z nim czas. Zaskoczona zastała męża w łóżku z inną kobietą. Tomasz przyznał się do kontaktów z innymi kobietami, nie przejawiając ochoty zmiany tego stanu. Świat Weroniki runął. Długo zastanawiała się co zrobić – zaproponowała terapię i wspólną pracę nad związkiem, pomimo swojej urażonej dumy i obaw. Odbyło się kilka spotkań, w których uczestniczyli razem, a sytuacja zdawała się wychodzić na prostą. Choć chłód był obecny w ich związku – nie spędzali już tyle czasu razem, nie rozmawiali, zbliżenia seksualne były coraz rzadsze. Weronika odczuwała wielką potrzebę macierzyństwa. Zaczęła naciskać na posiadanie wspólnego potomka. Na co Tomasz reagował zniecierpliwieniem lub złością, tłumacząc, że musi skupić się na pracy lub dorastającym synu z pierwszego małżeństwa. Coraz mniej bywał w domu, zaczął unikać żony w dniach gdzie potencjalnie mogło dojść do poczęcia, by w dniach bezpłodnym domagać się zbliżeń ze zdwojoną siła. Zaczął również przejawiać zainteresowanie dewiacjami seksualnymi – seksem grupowym, biseksualnym, czy w miejscach publicznych. Spotykało się to ze zdecydowaną odmową Weroniki, która zaczęła baczniej przyglądać się mężowi. Jej zaniepokojenie wzbudził też fakt, że mąż chował się przed nią z komputerem i telefonem komórkowym, tłumacząc się nawałem pracy. Zaczął robić coraz większe wyrzuty żonie i znęcać się nad nią psychicznie. Dodatkowo pewne swoje plany wymuszał krzykiem i szantażem, a nawet płaczem i groźbami popełnienia samobójstwa. Na początku Weronika godziła się na taki stan rzeczy, mając nadzieję, że to chwilowy kryzys, poza tym odczuwając wielki strach. W końcu przyznał się, że spotyka się, kolejny raz, z dużo młodszą dziewczyną, ale nie ma zamiaru rezygnować ani z żony, ani z kochanki. Zaproponował życie w trójkącie. Za każdym razem informował o wyjeździe do kochanki – zdarzało się że znikał na weekendy. Weronika próbowała ratować małżeństwo, zrzucała winę na kryzys wieku średniego i czekała na poprawę ich relacji. Wielokrotnie podejmowała próby rozmowy z mężem, Tomasz odmawiał współpracy i wychodził trzaskając drzwiami. Równocześnie rozpoczęły się problemy z dorastającym synem Tomasza. Umiał on zwinnie manipulować ludźmi. Całość tego postępowania i sytuacja w jakie się znalazła Weronika spowodowały, że jej zdrowie psychiczne podupadło – tylko dzięki dalszej rodzinie nabrała dystansu i po pewnym czasie postanowiła odejść od męża.  Złożyła pozew w sądzie cywilnym i po kilku wykańczających rozprawach, na których Tomasz dopuścił się wielu kłamstw, uzyskała rozwód. 

Weronika kierowana Nauką Kościoła, po uzyskaniu rozwodu cywilnego, rozpoczęła starania o stwierdzenie nieważności małżeństwa, potocznie zwanego rozwodem kościelnym lub unieważnieniem małżeństwa, co jest sprzeczne z nazewnictwem kościelnym. Powołała się na liczne zdrady męża oraz fakt niechęci co do posiadania potomstwa, starał się podnieść tezę, że Tomasz był niezdolny do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich. 

Sąd po weryfikacji strony formalnej skargi powodowej przyjął do przewodu sądowego pismo procesowe Weroniki i rozpoczął proces o zbadanie zasadności twierdzeń o nieważnym zawarciu tego małżeństwa. Weroniki przedstawiła trzech świadków, dwóch z grona swojej rodziny, trzeci to był kolega Tomasza z pracy. Sąd postanowił zająć się sprawą na mocy tytułu o wykluczeniu potomstwa i wykluczeniu wierności oraz osobowej niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich po stronie pozwanego. 

Sąd w postępowaniu dowodowym przesłuchał strony i świadków oraz poprosił o sporządzenie opinii przez biegłego psychologa. Pozwany zaprzeczył jakoby miał problemy w małżeństwie i wykluczył posiadanie potomstwa. Twierdził, że problemy zrodziły się już po zawarciu małżeństwa, ponieważ Weroniki przestała sobie radzić z rolą żony i matki. Zaprzeczył, że miał problemy z zachowaniem wierności i dopuścił się zdrad. Powódka potrzymała swoje twierdzenia i tezy, a powołaniu świadkowie przedstawili wiele różnych faktów. Pierwszy świadek stwierdził, że pozwany wielokrotnie rozmawiał z nim na temat innych kobiet i swoich związków pozamałżeńskich, wręcz naśmiewając się z jego wierności i oddania żonie i rodzinie. Świadek przedstawił obraz pozwanego jako osoby dopuszczającej się malwersacji, kłamstw i przekupstw – tylko po to żeby dopiąć swego. Potwierdził, że Tomasz nie chciał już posiadać więcej dzieci – mówił, że swoje już przeszedł i nie chce wracać do pieluch i nieprzespanych nocy, a prośby i nalegania żony często zbywał i postanowił przeczekać. Drugi świadek, z grona rodzinnego Weroniki, przedstawił obraz Weroniki jako kochającej, poświęcającej się i przebaczającej żony. Potwierdził, że zajmowała się domem i dzieckiem, dzieląc te obowiązki z pracą zawodową i własnym rozwojem. Potwierdził, że słyszał rozmowę o posiadaniu dzieci, przez Tomasza i Weronikę, podczas imprezy rodzinnej i wówczas zdziwiła go obojętność Tomasza w tym temacie, ale wyraźnego stwierdzenia, że nie chce on dzieci nie słyszał. Potwierdził opinię o Tomaszu jako człowieku towarzyskim i na zewnątrz wydającym się kulturalnym. Przytoczył też pewne wydarzenie, którego był świadkiem – mianowicie – pewnego dnia zobaczył Tomasza w niedwuznacznej sytuacji z kobietą, która wydawała się być kobietą lekkich obyczajów. Wówczas pomyślał, że jest to związane z pracą zawodową Tomasza. Ostatni świadek ocenił małżeństwo stron jako zawarte z miłości, z pełną świadomością składanych przyrzeczeń. Uznał tylko, że bał się dużej różnicy wieku pomiędzy małżonkami i mogących zrodzić się z tego powodu problemów. Powiedział, że pozwany dostarczał środków finansowych na utrzymanie domu, a powódka zajmowała się domem i dzieckiem perfekcyjnie, na tyle ile była w stanie. Przytoczył pewne zdarzenia, które jego zdaniem były niewłaściwe, a mianowicie swego rodzaju manipulację i znęcanie się słowne nad powódką – powiedział, że pozwany doskonale wiedział co ma powiedzieć, aby zadać wielki ból żonie. Stwierdził, że w obecnym postępowaniu dopuszcza się on nadużyć i kłamstw bo wie, że powódce zależy na pozytywnym rozwiązaniu sprawy, a dla niego to tylko zabawa i forma zemsty. Nie potwierdził słów powódki o wykluczeniu wierności przez pozwanego, bo nie był świadkiem takich zachowań, ani słów Tomasza. Powiedział z kolei o tym, że kiedyś podczas rozmowy z pozwanym usłyszał z jego ust deklarację, że jedno dziecko mu wystarczy, że i tak jest dużo z nim problemów, a poza tym on ma swoje życie z którego chce w końcu korzystać pełną gębą. Było to podczas wspólnej wyprawy po garnitur podczas przygotowań do ślubu. Prosił go również o dyskrecję – aby Weronika się nie dowiedziała. 

Biegły sądowy po zbadaniu strony powodowej (pozwany nie stawił się na badaniu pomimo dwukrotnego wezwania)  i zapoznaniu się z aktami sprawy stwierdziła, że pewne symptomy i zagrożenia jawiły się w tej sprawie od samego początku, jednak z całą stanowczością nie może stwierdzić, przez brak udziału strony pozwanej, czy zachodziły wyżej podjęte przez powódkę tezy. Co do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich krótko stwierdził, że prawdopodobnie strona pozwana, przez swoje zachowanie i egoistyczne postępowanie nie była zdolna do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich. 

Sąd zapoznał się z całością materiału dowodowego i uznał, że tytuł:

1. niezdolność osobowościowa co do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich - nie udowodniono,

2. wykluczenie potomstwa – udowodniono,

3. wykluczenie wierności – nie udowodniono.