Alternative flash content

Requirements

Warto Wiedzieć

Niedojrzałość do podjęcia i wypełniania obowiązków małżeńskich

Kancelarię odwiedził pan Robert i zapytał o możliwość rozwodu kościelnego w jego przypadku. Wyjaśniono mu, iż w Kościele nie ma rozwodów, ani unieważnienia małżeństwa. W dalszej części adwokat kościelny przeszedł do ustalenia przebiegu znajomości przedślubnej,

Więcej…

Psychiczna niedojrzałość

Do kancelarii zgłosiła się pani Anna z pytaniem czy w jej przypadku możliwe jest unieważnienie małżeństwa. Na wstępie adwokat kościelny wyjaśnił, iż w nomenklaturze kościelnej nie istnieje rozwód kościelny, ani unieważnienie małżeństwa, możemy jedynie mówić o stwierdzeniu nieważności małżeństwa. Klientka przedstawiła następującą historię.

Więcej…

Brak gotowości do zawarcia związku małżeńskiego

Krystyna pochodziła z przeciętnej katolickiej rodziny, rodzice pozostawali 30 lat w związku małżeńskim, będąc przykładem cnót, dobrymi małżonkami i rodzicami. Środowisko rodzinne Krystyny cechowało się harmonią – nie występowały żadne anomalia

Więcej…

Niedojrzałość do podjęcia i wypełniania obowiązków małżeńskich

Kancelarię odwiedził pan Robert i zapytał o możliwość rozwodu kościelnego w jego przypadku. Wyjaśniono mu, iż w Kościele nie ma rozwodów, ani unieważnienia małżeństwa. W dalszej części adwokat kościelny przeszedł do ustalenia przebiegu znajomości przedślubnej,

związku małżeńskiego oraz przyczyn rozpadu małżeństwa.

Robert i Monika spotkali się podczas pielgrzymki do Częstochowy. Oboje zacięci pielgrzymi od wielu lat, choć wcześniej Robert wędrował w innej grupie. Najpierw relacja była czysto koleżeńska, choć było widać, że obojgu im zależy, aby ją kontynuować również po zakończeniu zmagań na pielgrzymim szlaku. Nie było to trudne ponieważ oboje studiowali w Poznaniu, choć pochodzili z różnych miejscowości usytuowanych na dwóch końcach województwa wielkopolskiego.

Z racji obowiązków związanych ze studiami – oboje studiowali dziennie i dawało im to wiele satysfakcji – spotykali się głównie w weekendy. Czas spędzali w kinie, w gronie wspólnych przyjaciół, czy na spacerach. Prowadzili żywe dyskusje na różne tematy. Z czasem również na temat przyszłego kształtu ich życia zarówno zawodowego jak i rodzinnego.

Oboje pochodzili z rodzin katolickich, bardzo zaangażowanych w prace parafii do których należeli. Również oni sami uczestniczyli w spotkaniach swoich grup duszpasterskich starając się pogłębiać swoją wiarę i żyć Jezusem. Dlatego też postanowili, iż zachowają czystość do dnia ślubu, choć nie szczędzili sobie zainteresowania, czułych gestów czy pocałunków. 

Po dwóch latach znajomości, która przebiegała w sposób bardzo harmonijny i spokojny, Robert oświadczył się Monice podczas kolejnej pielgrzymki. Przyjęła ona ten fakt z wielką radością. Po powrocie z Częstochowy poinformowali oni rodziców, a Robert oficjalnie poprosił o rękę Moniki jej ojca. Rodziny nie wyrażały żadnych zastrzeżeń co do ewentualnego związku małżeńskiego – widziały bowiem, iż strony z wielkim rozsądkiem i szacunkiem podchodzą do małżeństwa. 

Przygotowania przedślubne przebiegły w dobrej atmosferze, a dzień ślubu był bardzo wzruszający. Goście weselni długo jeszcze wspominali wspaniałą zabawę. Z racji, iż Państwo Młodzi zmęczeni zabawą zasnęli nie było nocy poślubnej. Po ogarnięciu wszelkich spraw po ślubie i weselu młodzi wybrali się na miesiąc miodowy. Wyjechali do Rzymu. Tam planowali miło spędzić czas i skonsumować małżeństwo. Jednak z racji niemocy Moniki nie było możliwe odbycie stosunku seksualnego. Jednak kierując się wielką miłością i wyrozumiałością Robert nie robił żonie wyrzutów i obiecał poczekać na odpowiedni moment. Jednak kolejne próby również były nieudane z powodu silnych emocji i stanu Moniki nie możliwa była penetracja. 

W dalszym ciągu Robert wykazywał się wyrozumiałością, a Monika w poczuciu winy, zaproponowała, iż odwiedzi specjalistę.

Po powrocie do Polski, małżonkowie wpadli w wir pracy – Robert przygotowywał duży projekt w swojej firmie, Monika kończyła pracę w pewnej firmie, która zamykała swoje podwoje z racji śmierci właściciela. Nieoczekiwanie od żony swojego byłego szefa otrzymała propozycję dobrze płatnej pracy. Jedyną niedogodnością był fakt, że była to praca we Francji, a ona miała opiekować się tam osobami starszymi. Po wielu dyskusjach z Robertem, patrząc na możliwość zarobienia pieniędzy i wpłacenia ich na ich wspólne mieszkanie, Monika zdecydowała się wyjechać. Jedynym zastrzeżeniem męża był fakt, aby wyjazd ten miał charakter czasowy i trwał maksymalnie 2 lata. Miało się to w czasie zgrać z zakończeniem projektu przez Roberta. Wówczas zarobione pieniądze młodzi przeznaczyć mieli na wkład własny nowego mieszkania. Z racji wyjazdu Moniki Robert przeprowadził się z wynajmowanego mieszkania z powrotem do domu rodzinnego.

Monika wyjechała, a po niedługim czasie zadzwoniła z informacją, iż urządziła się, a pani, która się opiekuje jest bardzo sympatyczne. Tak upływały dni. Małżonkowie dużo rozmawiali wieczorami przez internet. Po kilku tygodniach wyszła propozycja wyjazdu Roberta do Francji. Jednak Monika upierała się, że to za wcześnie, a ona musi najpierw zapracować na zaufanie podopiecznej, aby móc jej przedstawić męża. Robert odpuścił.

Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia dlatego Robert zaczął dopytywać o powrót żony chociaż na kilka dni. Nie wyobrażał sobie świąt bez niej, poza tym bardzo się stęsknił przez te kilka miesięcy. Monika poinformowała go, że nie zamierza wracać na ten czas do Polski, bo po pierwsze bilety lotnicze są w tym czasie dużo droższe, poza tym podopieczna gorzej się czuła i taki wyjazd nie wchodził w grę. Z kolei na propozycję przyjazdu Robert do Francji, odpowiadała, że starsza pani bardzo źle się czuje i tak nie poświęci mu nic czasu bo musi opiekować się praktycznie 24 godziny na dobę podopieczną.

Po spędzeniu w samotności świąt Bożego Narodzenia, Robert zdecydował, że zrobi żonie niespodziankę i wpadnie do niej na jeden dzień – dostał wysoką premię świąteczną dlatego stać go było na takie "szaleństwo".

Nic nikomu nie mówiąc zamówił bilet na lot i udał się pod wskazany przez żonę adres. Drzwi otworzyła mu starsza pani, która nie wyglądała na schorowaną, a wręcz umierającą jak to przedstawiała Monika. Przywitał się i poprosił o chwilę rozmowy ze swoją żoną. Na co starsza pani odpowiedziała, że nie ma tu nikogo takiego, że owszem opiekuje się nią pewne małżeństwo z Polski, pani pomaga w domu i w jej codziennych życiu, a pan oporządza ogród.

Zdenerwowany Robert wyciągnął zdjęcie żony, na co starsza pani przyznała, że to jest właśnie jej pomoc domowa. Robert był w wielkim szoku prosił, aby starsza pani pozwoliła mu porozmawiać z dziewczyną ze zdjęcia. Ta zaprowadziła go do kuchni gdzie Monika przygotowywała obiad. Gdy go zobaczyła z wrażenia upuściła szklaną miskę i zaniemówiła. Okazało się, iż Monika wyjechała z Polski ze swoim znajomym, poznanym przez ślubem Pawłem. Wyjaśniła mężowi, że na kilka tygodni przed zawarciem związku małżeńskiego poznała go i zakochała się. Bała się powiedzieć Robertowi i wycofać się z wszystkich przygotowań, a poza tym kocha również i jego, dlatego nie chciała odwoływać uroczystości. Jednak w związku z nieudanymi z Robertem próbami pożycia nabrała pewnych kompleksów i podejrzeń, że może nigdy nie będzie możliwe odbycie z nim stosunku z powodów blokady psychicznej. Przyznała, że z Pawłem nie ma tego problemu. Zaproponowała, że on może być nadal jej mężem, bo rozumieją się bardzo dobrze i są dla siebie stworzeni, ale ona chce również żyć z Pawłem, bo z nim osiąga spełnienie seksualne, czego nie może powiedzieć o relacji z mężem. Robert będąc w szoku, zażądał od żony, że jeżeli chce nadal tworzyć z nim związek ma natychmiast wracać do Polski i zerwać związek z kochankiem.

Monika odmówiła powołując się na infantylne argumenty.

Robert wrócił zdruzgotany do domu.

Po kilku tygodniach Monika wróciła do kraju, aby spotkać się z mężem i porozmawiać w cztery oczy. Jej postawa była obojętna, niby chciała ratować małżeństwo i podjąć terapię, jednak nie miała siły zerwać z Pawłem sugerując, iż odbierze sobie on życie, jeżeli ona z nim zerwie.

Robert nie godząc się na taki stan rzeczy wystąpił z wnioskiem o rozwód. A po zakończeniu procedury cywilnej zastanawiał się nad przeprowadzeniem postępowania w sądzie kościelnym.

Adwokat kościelny sporządził skargę powodową, przygotował dokumenty i powołał odpowiednich świadków. Sąd prowadząc procedurę przesłuchał strony, świadków i zarządził badanie psychologiczno-seksuologiczne. Kluczowe znaczenie miały zeznania najbliższej przyjaciółki Moniki oraz jej mamy, które potwierdziły pewne potrzebne sądowi fakty. Orzeczono wyrok pozytywny z racji niedojrzałości pozwanej do podjęcia i wypełniania obowiązków małżeńskich.